Początek
Tuesday, August 22nd, 2006
Zaczęło się niewinnie… od pytania “może wybierzemy się na rower?” Jej oczy uśmiechały się… Nigdy nie przypuszczałem, że jazda rowerem może sprawiać tyle przyjemności. To nie była jazda, tylko oddanie się grawitacji… Po pierwszym zjeździe ( z Szyndzielni) drżały mi kolana. Pomyślałem - to jest to, spróbuję jeszcze raz, tylko tym razem szybciej… Drugiego dnia padał deszcz i w Szczyrku na trasie pod wyciągiem z Jaworzyny wpadłem w poślizg i złamałem 3 żebra… Podniosłem się i jeździłem jeszcze przez 3 dni. Trochę bolało.